Nieudany lot...




Od prawie 2 tygodni jestem w Polsce.

Kilka spraw do załatwienia w kraju zmusiło mnie do przylotu na jakiś czas.

Pierwszy raz bałam się, że nie dolecę.

Już na samym początku wszystko wskazywało, że to nie będzie łatwa podróż. Brak wydrukowanych biletów do ostatniej chwili. Czas na nową drukarkę, moja niestety psuje się w tych ważnych dniach, kiedy jest najbardziej potrzebna.

Odprawa, wyciąganie wszystkiego, prześwietlenia. Czekanie kilkanaście godzin z nieznanymi osobami na lot. Niewielka poczekalnia i masa ludzi. Kolejne pół godziny i kolejne informacje, że lot będzie opóźniony o następną godzinę, po czym informacja o moim locie znika nagle z planszy. Lotnisko odwołuje całkowicie lot, wszystkie możliwe loty. Telefony do rodziny. Zmęczenie, głód, złość, łzy, bezradność, brudne ubranie, masa myśli jak zorganizować nowy lot, jak odzyskać stracone pieniądze, nowe rezerwacje, nowe terminy w Polsce, dojazdy do domu w UK i PL.

W uszkodzonym głośniku, w mniej oczekiwanym momencie usłyszeć, że lot zostaje przełożony na następny dzień. Znowu telefony, załatwianie dojazdu do domu, myśli o bezpłatnym hotelu na koszt lotniska. Gigantyczna kolejna w informacji. Milion bagaży, a tylko dwie ręce. Powrót do domu w trakcie ogromnej ulewy, gdzie nic nie widać. Strach, mijanie co kilka kilometrów porozbijanych samochodów. Mgła, deszcz, wiatr.

Kolejny dzień, kolejna droga na lotnisko, kolejne załamanie pogody. Odprawa, wyciąganie wszystkiego, sprawdzanie, przeszukiwanie, tłumaczenia, pomoc innym w odnalezieniu się w obcym kraju i w nowej sytuacji.

Kolejny odwołany lot, chwile bezradności, kolejne godziny czekania na jakiekolwiek informacje. Alarm pożarowy i ewakuacja lotniska, zgubiony bagaż. Transport na inne lotnisko autokarem oddalone o ponad 2 godziny jazdy. Nowe lotnisko i nowe problemy. 
Przeszukiwania, sprawdzania, prześwietlania. Znowu czekanie na lot, aż wreszcie siedzę w samolocie, na który czekałam 2 dni. Bez jedzenia (gdyż nie było w tym dniu dostawy z jedzeniem do samolotu) z kawą najgorszą na świecie.

To tak w bardzo dużym skrócie, jak wyglądała moja podróż do Polski, do domu, do rodziny.

Pozdrawiam osoby, które podróżowały ze mną w tym czasie. Tak, jestem zdania, że w chwilach kryzysu obcy ludzie potrafią sobie wzajemnie pomóc. Bezinteresownie pomóc. Gdyby nie oni byłoby mi ciężko i odwrotnie. Gdyby nie ja, im też byłoby ciężko dotrzeć do naszej Polski. Nie ważne, czy masz 20,30 czy 60 lat. Ludzie potrafią się jednoczyć w tych chwilach, w których potrzebują wsparcia i pomocy.

Nie oceniaj kogoś, po prostu pomóż, jeśli widzisz, że ktoś potrzebuje pomocy. 

Kiedyś Ty możesz jej potrzebować.

Dziękuje mojej rodzinie. To oni dokładniej wiedzą jak było mi ciężko w tej podróży. Okazali dużo wsparcia i pomocy, jakiej każdy by potrzebował w tej sytuacji.

Tę podróż odsypiałam 3 dni.

A Ty masz jakieś wspomnienia z nieudanych podróży ?




8 komentarzy:

  1. Współczuje Ci naprawdę tego lotu. Wiem co czujesz, bo miałam podobnie rok temu. Od tamtej pory boje się lotnisk.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masakra jednym słowem. Ja już się wkurzam jak o 30 min ma samolot opóźnienie. Naprawdę Ci współczuje tych przygów. 3 mam kciuki aby powrót już był normalny i o czasie. Pozdrawiam Helenka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Helenka za miłe slowa. Wylatuje już w sobotę do domu, wiec mam nadzieje, że lot będzie bez większych problemów. Pozdrawiam Cię cieplutko.

      Usuń
  3. Eh brak słow.... bardzo Ci współczuje przeprawy....

    OdpowiedzUsuń

Dziekuję za komentarz i zapraszam ponownie. BeSlim

Copyright © 2014 BeSlim , Blogger