vanitas vanitatum, et omnia vanitas - moja dieta




"Marność nad marnościami i wszystko marność"

Chyba najtrudniej u mnie było utrzymać diete. Z treningami nie mam aż takiego wiekszego problemu. Włączam muze i ona daje mi kopa do zrobienia treningu.

Na początku to zdrowe odżywianie, to był jakiś koszmar. Otwierałam lodówkę i nie wiedziałam co jeść. Nie wspomnę o zakupach, bo z koszyka się wysypywało, tak wszystko brałam.

Oj jaka ja głupia byłam. 

Teraz mam już wszystko poukładane w głowie i wiem co i jak.

Po pierwsze
Nie ważę produktów. Okay żeby nie skłamać ziarna które jem na śniadanie ważę, ale to tylko dlatego, żeby wiedzieć ile ich wsypać. Nie lubię marnować jedzenia , dlatego żeby nie wywalić tego co zjeść nie mogę wolę zważyć. Tak samo z ryżem czy makaronem do obiadu. Nie martw się, ziemniaków nie ważę.

Po drugie
Gotowy jadłospis, a raczej posiłki.
Są dwie opcje. 
A) Albo planuje dzień wcześniej całe menu na kolejny dzień. Także wstaje rano i wiem co jem caly dzień. 

B) Albo przygotowałam sobie jakiś czas temu zestaw kilku propozycji na dany posiłek. Tzn na śniadanie mam z 6 propozycji, na obiad to samo itp.

Z reguły wygrywa u mnie opcja  B , a tylko dlatego, że nigdy nie wiem na co mam ochotę. Czy na węgle z rana czy może jednak białko- tłuszcz.

Także nigdy nie dopuszczam do takiego momentu, w którym nie wiem co mam  zjeść. 
Zawsze takie coś kończyło się u mnie jedzeniem tych złych rzeczy. 

Po trzecie
Zawsze weź coś ze sobą. Nawet jabłko czy moje fit placki ( przepis post niżej) będzie dobre, niż nic. Albo wiesz gdzie idziesz i masz 100% pewność,  że tam kupisz zdrowego gotowca. Nigdy nie zostawaj bez jedzenia. To zawsze kończy się batonem z maszyny, albo słodką bułą,ponieważ to zawsze jest wszedzie dostępne.







12 komentarzy:

  1. Fajnie, ze dzielisz się takimi sposobami, które u Ciebie się sprawdzają. A nie żeby tylko post napisać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie waże bo to nie ma sensu. Po tygodniu mialam serdecznie dosc wagi kuchennej. Bylo to mega denerwujace. Ja mialam faze , że nawet ważywa warzyłam. Przestalam tez loczyc makro, okay to jest dobre na chwile ale nie wyobrazam sobie całe życie tego robić. Wiec tak jak mówisz racjonalne odżywianie , z głową, a nie z wagą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Trzeba uwolnić się z nałogu ważenia. Okay to jest dla osób , które startują w zawodach sylwetkowycg, a nie dla nas normalnych ludzi.

      Usuń
  3. Ja planuje menu na dwa dni. Z reguly gotuje tez na dwa dni. Juz nigdy nie popelnie tego bledu, nie planowania. ZawsE konczylo sie to zjedzeniem bialego chleba z sznka, serem i tona masla. Moj facet nie musi jesc tak jak ja, mkze jesc slodycze a wyglada bosko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszcze facetowi. Mój ma tak samo....

      Usuń
  4. Księga koheleta?

    OdpowiedzUsuń
  5. Powinnaś ksiazke napisac o tych Twoich poradach. Zawsze trafiaja w 10

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się napatrzeć na te Twoje włoski. Co do menu. Ja układam na cały tydzień. Tak mi najłatwiej planować zakupy .fakt lepiej zawsze mieć coś ze sobą. Ja zawsze ledwo wyjdę z domy to już głodna jestem. Teraz zabieram mały jogurt czy banana, ale kiedyś niestety był to baton z maszyny czy duże chipsy z Biedrony. Emilka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się ogarnęłaś :)

      Usuń

Dziekuję za komentarz i zapraszam ponownie. BeSlim

Copyright © 2014 be slim , Blogger